Gdybym miał złoto 

nie skłoniło by mnie to
do żadnych łgarstw
do żadnych świństw
ach gdybym tylko w złocie
nie skłoniło by mnie nic

bo chodzi o to
żeby mieć potąd
tego co złoto
może nam dać
niech złote barwy
biją od sztaby
a kto odważny
niech pozna raz
złocisty blask

byłbym przejęty
gdybym diamenty miał
ach jakże bym
ze wszystkich sił
przejęty był
nie był bym spięty
bardziej niż święty
przez te diamenty
pewnie bym był

wystarczy chwila
by w piękny brylant
diamentu bryła
zmieniła kształt
niech więc zapłonie
świetlisty płomień
ogrzeje dłonie
brylantu blask

gdybym miał srebra
byłbym nie żebrał
ostatkiem sił
nie musiał bym
prosić o nic
nie byłbym biedny
miałbym choć
srebrny skarb
chował się z nim
żeby go nikt
nie ukradł mi

poczucie miałbym
takie jak każdy
kto chce być ważny
a nie ma nic
wiele się zmienia
w poczuciu chcenia
z nadmiaru mienia
nie umarł nikt
no może nikt

suplement o szufladce i refren
często bym płacił
niewiele tracił
innych wzbogacił
by taki ruch
niestety trupem
bogaty duchem
z wielkim wyrzutem
osiągnę bruk










Jeśli chodzi o sens egzystencji 

to ma ona źródło w korzeniach i
w więzach krwi
gdy żądza ujędrnia płeć
wypełnia się w akcie miłosnym więc
skutkiem tego wśród łez
potomek przychodzi na świat

wierzga łkając on jest znacznie lepszy
niż pies albo ciele co głodne i
w łajnie śpi
on nosem wduszony w pierś
poczucie ma bezpieczeństwa i wie
co dla niego ma sens
gdy mleko mu spływa do warg

co go pochłania świat i bez końca
zaznacza że żyje pcha w usta kciuk
palce nóg
napręża się z wszystkich sił
wydaje brzemię bez lęków i drwin
a co sprawia mu ból
rodzina przeżywa wraz z nim

określonego dnia pionizuje
w zamyśle mając nasienia źdźbło
złożyć wprost
w łonie gotowym do gry
w akcie świadomej refleksji tak by
roniąc ojcowskie łzy
w potomka móc spojrzeć twarz