Spójrz jak ziemska kula
toczy ciało swe
każdy z nas akurat
tak się kręci też
spójrz bezgłośnie mija
kosmos w górze tam
niechby dostał świra
od obrotu ciał
w każdą noc
w każdy dzień
gotowy bądź
oderwać się
w każdy dzień
w każdą noc
wciąga cię
zamknięty krąg
spójrz nad naszym niebem
najjaśniejszy punkt
rozpalił by ziemię
lecąc prosto w dół
spójrz jak naumyślnie
stygnie światło w nas
a oślepia błyskiem
tylko to wśród gwiazd
spójrz bo jeśli jesteś
prawie tak jak pył
wszystko czego nie wiesz
łączy ciebie z nim
spójrz jak ziemia która
ginie pośród chmur
kręci się akurat
wokół własnych bzdur
Jeszcze długo w noc
nie będziemy sami
jeszcze wspólny szept
sfrunie z aniołami
jeszcze tyle gwiazd
spadnie w nasze dłonie
w niespokojny czas
każda z nich zapłonie
oto złoty świt
który tak zaskoczy
że nie zgadnie nikt
ile w nas jest nocy
oto nasze sny
płyną w tajemnicy
jeszcze nie wie nikt
ile w nas jest ciszy
a światło naprawdę niech budzi nas ze snu
zapala się w mroku i drży
gdziekolwiek nas nie ma
gdziekolwiek jesteśmy
niech płonie
oto my i noc
jasny szept w ciemności
i nie wiemy skąd
tyle w nas miłości
oto chwila co
łączy nas i zmienia
i nadzieja w krąg
z wody i kamienia
a światło naprawdę ...
Pod niebem pełnym cudów
nieruchomieję z nudów
właśnie pod takim niebem
wciąż nie wiem czego nie wiem
światło z kolejnym świtem
ciągle nazywam życiem
które spokojnie toczy
swą nieuchronność nocy
ten błękit snów i pragnień
niejeden z nas odnajdzie
a niechby zaszedł za daleko
pewnie zostanie tam
pewnie zostanie sam
pod cudnym niebem jeszcze
każdy choć jedno miejsce
być może ma i chwilę
gdy godnie ją przeżyje
bo nieba co w marzeniach
spełnia się albo zmienia
skłonni jesteśmy szukać
do bram jego ciężkich pukać
spójrz gwiazdy matowieją
i niczym się nie mienią
zwykliśmy je zaklinać
i szczęście swoje mijać
bo w niebie z którego dotąd
nie wrócił nikt bo po co
wieczna sączy się struga
przyjemnej wiary w cuda