Dużo palę ostatnio a braknie
i po cudze chętnie sięgnę ręką
i myślę dużo myślę choć myśli
nie zawsze są dobre i piękne
i brakuje mi w sobie tej siły
której braku nie dostrzegam nigdy
by odróżnić racje tych co są
od racji tych którzy byli
wczoraj było i jest bo tkwi we mnie
i niech będzie choć jutro lecz ze mną
bo to wczoraj ważniejsze dziś jest
dla mnie niż jutro niepewne
i siedzimy przy stole ot tak
święto po co gdy starczy bania
i mówimy mówimy słowa co
zmieniają się w zdania
Jeszcze długo w noc
nie będziemy sami
jeszcze wspólny szept
sfrunie z aniołami
jeszcze tyle gwiazd
spadnie w nasze dłonie
w niespokojny czas
każda z nich zapłonie
oto złoty świt
który tak zaskoczy
że nie zgadnie nikt
ile w nas jest nocy
oto nasze sny
płyną w tajemnicy
jeszcze nie wie nikt
ile w nas jest ciszy
a światło naprawdę niech budzi nas ze snu
zapala się w mroku i drży
gdziekolwiek nas nie ma
gdziekolwiek jesteśmy
niech płonie
oto my i noc
jasny szept w ciemności
i nie wiemy skąd
tyle w nas miłości
oto chwila co
łączy nas i zmienia
i nadzieja w krąg
z wody i kamienia
a światło naprawdę ...
Wytnij we mnie amulet
pierwszego słowa tak
żeby przez moją skórę
przefrunąć mógł jak ptak
ziemi słońca i chmury
czasu nocy i dnia
wytnij we mnie amulet
twego oddechu ślad
sprowadź na mnie godzinę
każdą dobrą i złą
a odkryję nowinę
gdy uchylisz swą dłoń
gdyby były same piękne chwile
nie wiedziałbym że żyłem