Kto odchodzi w białe noce temu lampka wschodu
kij tobołek dwa sandały oraz brak powodów
kto by wracał temu kamień milowy pod nogi
zmartwychwstanie i zajętą mogiłę w pół drogi
kto chce pływać na swej łodzi bez wioseł i masztów
niech mu zwiędnie w żółtych zębach płatek róży wiatrów
kto zaś hardy i osiągnie końca świata brzegi
jak w potopie niech go skryją niegdysiejsze śniegi
kto za drzwiami bywa skryty niech się nie narzuca
co zobaczy to wyraźniej przez dziurkę od klucza
jeśli narcyz niech się dowie kto najpierwszy w świecie
zbił zwierciadło bo niezdrowo sobą się podniecił
kto cwaniakiem pod spódnicą znajdzie czego szuka
mak w popiele szczęście w kartach w pustej dłoni dukat
kto naiwny niech mu sprytnie dziewki nadstawiają
zardzewiały pas u cnoty i klucz jeśli mają
kto zbyt cicho obok cudzych domów stawia kroki
ten się z gniewnym trybunału musi spotkać wzrokiem
kto się w myślach chełpi grzechem i to mu skutkuje
niech się przed tym trybunałem z woli swej biczuje
kto na sznurze będzie wolny jak ptak pod chmurami
chociaż dotąd sam usuwał stołki pod nogami
kto z szafotu poza ciała głowy pcha w trociny
będzie winien choć nie jemu przypisane winy
kto ma w geście wał zwycięstwa podobnie jak pomnik
stanie w blasku i strażacka orkiestra niech trąbi
kto zaś wielki ten pochówku dostąpi w atłasach
słuszny jednak wzbudzi podziw w odległejszych czasach
biednym głupiec pozostanie a bogatym złodziej
kto skorzysta w obfitościach wytarza się co dzień
kto człowiekiem temu krzyżyk i z anioła w bóstwo
a kto święty niech kamieniem zmąci wody lustro
Jeszcze długo w noc
nie będziemy sami
jeszcze wspólny szept
sfrunie z aniołami
jeszcze tyle gwiazd
spadnie w nasze dłonie
w niespokojny czas
każda z nich zapłonie
oto złoty świt
który tak zaskoczy
że nie zgadnie nikt
ile w nas jest nocy
oto nasze sny
płyną w tajemnicy
jeszcze nie wie nikt
ile w nas jest ciszy
a światło naprawdę niech budzi nas ze snu
zapala się w mroku i drży
gdziekolwiek nas nie ma
gdziekolwiek jesteśmy
niech płonie
oto my i noc
jasny szept w ciemności
i nie wiemy skąd
tyle w nas miłości
oto chwila co
łączy nas i zmienia
i nadzieja w krąg
z wody i kamienia
a światło naprawdę ...
Wytnij we mnie amulet
pierwszego słowa tak
żeby przez moją skórę
przefrunąć mógł jak ptak
ziemi słońca i chmury
czasu nocy i dnia
wytnij we mnie amulet
twego oddechu ślad
sprowadź na mnie godzinę
każdą dobrą i złą
a odkryję nowinę
gdy uchylisz swą dłoń
gdyby były same piękne chwile
nie wiedziałbym że żyłem